piątek, 5 sierpnia 2016

Recenzja Suicide Squad!

Zastanawiam się od czego zacząć tę recenzję, bo - nie mam zamiaru tego ukrywać - moje odczucia są bardzo mieszane. David Ayer wyreżyserował "Furię", która była dziełem pompatycznym w bardzo amerykańskim stylu i oglądając ten film było czuć aromat hamburgerów i sosu barbecue, ale oglądało mi się go naprawdę dobrze. Być może dlatego, że lubię kino osadzone w realiach Drugiej Wojny Światowej? A może dlatego, że Brad Pitt znajduje się w gronie moich ulubionych aktorów? Nieistotne. Jest tu i teraz, a ja jestem kilkanaście godzin po seansie "Suicide Squad" i... Ehh.

 
Zaczyna się naprawdę bardzo dobrze - jest akcja, są krótkie wstawki opisujące każdą z postaci, co ułatwia wejście w "Legion Samobójców" ludziom, którzy nie znają tych bohaterów z komiksów. Zawiązuje się jakaś fabuła, Harley Quinn zaczyna grać pierwsze skrzypce, Joker zaczyna robić dobre wrażenie i... Puff! Pierwsza połowa filmu jest naprawdę dobra, a druga jest naprawdę zła. Warner Bros chyba nie rozumie, że gruba wiązka światła/lasera/święcacego-złego-czegoś wystrzelona w niebo i unosząca się tak przez połowę każdego kolejnego filmu jest totalnym idiotyzmem. 

 
W momencie kiedy zgraja głównych bohaterów rusza do akcji w mieście, żeby pokonać Tego-Złego, widz czuje się jakby grał w kolejną odsłonę Gears of War - strzelanie do potworów (te wyglądają jak zmutowane jeżyny, które wrosły w korpusy ludzi), następnie strzelanie do potworów, żeby znowu strzelać do potworów i na końcu dotrzeć do Final Bossa, którego można pokonać po tym, jak jedna z postaci stanie się Potężnym-Czymś.


Przez pierwszą połowę filmu nie spojrzałem na zegarek, bo Sucide Squad wywierał na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Niestety po mniej więcej godzinie zacząłem się zastanawiać nad tym, kiedy zacznie się dziać coś naprawdę sensownego, co nie będzie schematyczne, do bólu przewidywalne, a może wybijające film ponad przeciętność. Niestety nie doczekałem się.

 
Przejdę do pozytywów - ścieżka dźwiękowa wymiata! AC/DC, Black Sabbath, Queen czy Eminem. Naprawdę mi to pasuje. Margot Robbie w roli Harley Quinn... Co ja mogę? Ona zasługuje na solowy film, a jeśli nie solowy to taki, który opowiada o perypetiach Harley i Jokera. Ona wygląda jak Harley, zachowuje się jak Harley i po prostu jest Harley - totalnie popaprana i bardzo autentyczna. W kilku recenzjach padały opinie, że Will Smith jest po prostu poprawny, bo Deadshot to typowa rola Willa - niby twardziel, a z miękkim sercem i trochę żartowniś. Z opisem się zgodzę, ale żeby był tylko poprawny? Nie! On ciągnie ten film razem z Margot Robbie.

 
Trudno jest ocenić Jareda Leto w roli Jokera, bo - tu ubolewam - Pana J jest bardzo mało na ekranie. Gość jest autentycznym psycholem. Wrzucanie tak kultowej postaci jako tło do filmu jest zbrodnią i odpowiedzialne za to osoby powinny stracić chociaż po małym palcu u nogi. W ogóle film cierpi na problem postaci drugoplanowych - Captain Boomerang jest odpowiedzialny za podniesienie poziomu humoru i daje radę. Jednak dostał mało czasu. Killer Croc wypowiada chyba tyle kwestii, co Batman, a Gacka w filmie jest niewiele więcej niż w zwiastunach. Z El Diablo zrobili jakąś miękką faję, Katana gada po japońsku, a Amanda Waller została zaprezentowana jako bardzo twarda joł-mada-faka-nigga-mi-tu-nie-podskakuj. Ja rozumiem, że 3/4 widowni na wczorajszym seansie to tak zwana "Gimbaza" i oni są chyba docelową grupą odbiorców, ale tłumaczenie momentami ocierało się o głupotę. Ciekawe czy w wersji dubbingowej będą kwiatki podobne do "starej Batmana"?

 
Nie chcę dłużej wymieniać głupot poupychanych do "Legionu Samobójców", bo nie starczy mi dnia, a chcę przejść do podsumowania. Ludzie narzekali na montaż w "Batman v Superman", bo jeszcze nie widzieli "Suicide Squad". Jest mi bardzo smutno, że potencjał tego filmu został tak potwornie zmarnowany. Harley Quinn w asyście Deadshota nie uratowała tego filmu. Niestety ich towarzysze broni są nijacy, a fabuła została chyba zarysowana na potężnym kacu. 

OCENA:

6,5/10
  
PS. Udaję się na urlop i kolejne posty pojawią  w okolicach 15.08 :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz